14 Grudzień 2017 05:06
KONTAKT o22.pl COŚ SIĘ WYDARZYŁO - POINFORMUJ NAS O TYM WYŚLIJ SMS lub MMS NA 693866065 lub NAPISZ


Reklama
blank.gif
blank.gif
Po co przenosić serce papieża do Krakowa
blank.gifWiadomości z PolskiA skąd ksiądz ma ten kawałek sutanny?

- Wikariat Rzymu wydał takie obrazki, na których jest modlitwa o kanonizację Jana Pawła II i przypięty malutki kawałek jego białej sutanny [jak go dostać - czytaj w ramce]. I to mi w zupełności wystarczy. Tym bardziej że to odpowiada pierwotnej wrażliwości Kościoła łacińskiego, bo pierwsze relikwie, które przez długi czas funkcjonowały w Kościele rzymskim, to były właśnie kawałki materiału pocierane o groby świętych, tzw. brandea.

Żeby ułatwić ich pozyskiwanie, groby świętych były tak zrobione, aby przez otwory w tumbie można było dotknąć trumny i potrzeć o nią płótno. Ten, kto był w Bazylice św. Piotra lub Bazylice św. Pawła za Murami, pewnie zauważył, że w ołtarzu, który stoi na grobie apostoła, są drzwiczki. One tam były od zawsze i od zawsze służyły temu, żeby je otwierać i przez otwór wpuścić np. fragment bandaża.

Ale dzisiaj się już tego nie robi.

- I to jest szkoda, bo w zamian za to mamy importowaną ze Wschodu tradycję cięcia świętych na kawałki. Zupełnie nie wiadomo po co, bo wiara w świętych obcowanie i w życie wieczne nie oznacza, że osoba zmarła jest w ten sposób żywa, że jest obecna w tym miejscu, gdzie jest kawałek jej kości.

A może tu chodzi o moc?

- O jaką znowu moc?

Trochę mi wstyd, ale moja wiedza na temat relikwii jest taka, że im potężniejsza relikwia, w sensie lepszy kawałek ciała, tym większa moc.

- To jest właśnie sprowadzenie się na poziom bardzo popularnych i przedchrześcijańskich wyobrażeń, które do relikwii podchodzą jak do amuletu, a nie do znaku. Zachodnia wrażliwość chrześcijańska była taka, że zmarłego w ogóle się z grobu nie wyjmuje. Najlepszym przykładem są istniejące do dziś rzymskie katakumby św. Domitylli. Powstały one w ten sposób, że siedem metrów pod ziemią pochowano kilku męczenników. Gdy chciano tam postawić kościół, w którym zgodnie z tradycją ołtarz byłby na grobie męczenników, to nikomu nawet do głowy nie przyszło, żeby otwierać groby, wyjmować ciała i przenosić dwa piętra wyżej, bo tak jest wygodniej zbudować kościół. Tylko wkopano się w ziemię, bo rzymskie podejście do ciała zmarłego było absolutnie pełne szacunku.

Czyli na początku było tak, że relikwie mnożyły się przez dotyk?

- Dokładnie. No bo w końcu chodzi o to, żeby mieć jakiś znak, który mi pomaga w modlitwie za przyczyną świętego. I nikt nie mówi, że święci działają własną mocą. Oczywiście jeśli zejdziemy z poziomu teologii na poziom popularnej religijności i "ludowej" wyobraźni, to tam mechanizm myślenia jest prosty: jeden święty działa na głowę, drugi na zęby, trzeci na nerki, a czwarty na nos.

Jak to się stało, że po pocieranych o grób szmatkach zaczęto wykopywać ciała, wyrywać serca, łamać kości?

- Wschód nie podzielał zachodniego podejścia do ciała i właśnie na Wschodzie stosunkowo wcześnie zaczęło dochodzić do tzw. translacji. To znaczy wydobywano ciała z grobów i je przenoszono. Robiono to dlatego, że chciano pozyskać jakieś szczątki czcigodnego świętego. Motywy mogły być przeróżne. Albo w tym była pobożność, albo chęć zainicjowania jakiegoś ruchu pielgrzymkowego, bo tam gdzie było ciało świętego, tam rosło sanktuarium i kwitł ruch pielgrzymkowy.

Czyli interes?

- Może nie od razu tak merkantylnie rozumiany. Proszę zauważyć, że wtedy ludzie byli naprawdę wierzący.

Dlaczego Zachód kupił to wschodnie podejście do relikwii?

- Dość późno je kupił. Przepięknym świadectwem trzymania się pierwotnej tradycji jest legenda związana z Grzegorzem Wielkim, który żył na przełomie VI i VII wieku. Opowiada ona o tym, jak z Konstantynopola przybyli do Rzymu wysłannicy patriarchy z prośbą o relikwie św. Piotra. Grzegorz wziął korporał, poszedł do grobu, potarł i przekazał dar. Oczywiście wysłannicy zaczęli sarkać, bo co to za relikwie. A on wziął nożyczki, przeciął ten korporał i wypłynęła z niego krew. W tej legendzie jest właśnie cała prawda o zachodnim podejściu do relikwii, o zachodnim szacunku dla ciała.

Ale jest też opowieść o magiczności przedmiotu.

- Tak i nie. Myślę, że w intencji twórców legendy było pokazanie, że nie trzeba kroić świętego, żeby mieć znak jego obecności. Zresztą inaczej tej legendy objaśnić się nie da, bo co to by niby miało znaczyć? Że św. Piotr jest jakby fizycznie obecny w tym kawałku materiału i dlatego, kiedy się go kroi, leci krew?

Dokładnie. A dzieje się tak dlatego, że ten przedmiot stał się cudowny. To znaczy dzieją się z nim rzeczy, które nie dzieją się z innym kawałkiem materiału. A dzieją się, bo ten kawałek materiału pochodzi od świętego i w związku z tym teraz można od niego wymagać rożnych cudownych rzeczy.

- Od tego kawałka materiału albo kości niczego nie można wymagać, bo kiedy wchodzimy na poziom poważnej teologii, to jedynym, który działa cuda, jest Pan Bóg. Nie święty sam z siebie, a tym bardziej nie kawałek materiału bądź ciała, który po nim został. Nie dlatego człowiek jest uzdrowiony, że sobie potarł głowę kawałkiem sutanny po Janie Pawle II, tylko dlatego, że za przyczyną Jana Pawła II modli się do Boga o uzdrowienie. Albo ktoś inny się o to dla niego modli.

A co gdy ktoś przekazuje komuś kawałek sutanny po Janie Pawle II i mówi: słuchaj, potarłem tym czoło i przestała mnie boleć głowa, więc jak ciebie boli, to sobie potrzyj?

- To albo dokonuje zbyt dalekiego skrótu myślowego, albo oszukuje bliźniego i deformuje jego wiarę!

Wróćmy do Grzegorza Wielkiego, a w zasadzie do tego, co się działo po nim.

- Kościół stawał się w niektórych aspektach swego życia coraz bardziej wschodni. Po pierwsze, dlatego że w ogóle autorytet Wschodu był duży, pierwszych siedem soborów odbyło się przecież na Wschodzie. Po drugie, dlatego że coraz większy był napływ chrześcijan wschodnich na Zachód, zwłaszcza do Rzymu. Były takie momenty we wczesnym średniowieczu, że to był wręcz potop. I ci ludzie przynosili ze sobą określone myślenie.

I relikwie.

- Mamy wymowny przykład dwóch greckich mnichów Cyryla i Metodego, skądinąd patronów Europy, którzy jadą do Rzymu, chcą być dobrze przyjęci, więc niosą ze sobą relikwie św. Klemensa I. Z tego wniosek, że już wtedy Rzym rozumie tego typu pobożność. Ale rozumie ją także dlatego, że w Rzymie między Awentynem i Palatynem jest cała dzielnica grecka. Co więcej, w VII i VIII wieku absolutna większość papieży albo pochodzi ze Wschodu, albo została uformowana w tamtej tradycji. Z kolei sam Rzym nie jest już taki rzymski, gdyż jak cała Italia i Europa zmienił się w wyniku tzw. wędrówki ludów.

Pewnie ważnym elementem było również to, że ludziom po prostu podobało się wykopywanie i posiadanie kości świętych.

- Taka bardzo konkretna, bardzo namacalna religijność niewątpliwie łatwiej przemawiała do ludzi prostych. Do tych, którzy dopiero wchodzili do Kościoła, i to z rzeczywistego barbarzyństwa.

Relikwie są dla ludzi prostych?

- Oni potrzebują konkretu, a nie abstrakcji. Człowiek prosty woli modlić się do świętego niż do Pana Boga, bo święty jest kimś wyobrażalnym, a Pan Bóg o wiele mniej. Zwłaszcza jeśli ten święty to jest "nasz" święty.

A my tu jeszcze, proszę zobaczyć, mamy jego serce.

- No właśnie.

Problem tylko w tym, że najpierw zamiast Pana Boga pojawia się święty, a potem kość zamiast świętego.

Aron Guriewicz, świetny rosyjski mediewista, powiada, że w średniowieczu religijność przypomina górę, której wierzchołek jest w chmurach. I oczywiście każdy wie, że tym szczytem jest Pan Bóg, ale nikt go nie widzi, bo jest przysłonięty chmurą, którą są rozmaite kulty świętych.

Choć oczywiście jest prawdą i dla średniowiecza, i dla dnia dzisiejszego, że najważniejsze kulty w Kościele muszą obejść się bez relikwii. Niewiele jest relikwii związanych z Chrystusem i prawie w ogóle nie ma relikwii związanych z Matką Bożą. Generalnie więc pobożność chrystocentryczna i maryjna musi obejść się bez relikwii.

Stąd pewnie tyle obrazów maryjnych.

- Rzeczywiście mówi się o tym, że mniej więcej około XII wieku kult relikwii zastąpił kult obrazu. Ale tu znowu mówimy bardziej o Zachodzie, bo na Wschodzie popularne było jedno i drugie.

Dlaczego tak się stało? Groby zostały przebrane?

- I tak, i nie, bo przecież XII i XIII wiek to czas wypraw krzyżowych. To z jednej z nich św. Ludwik IX przywiózł do Paryża relikwie korony cierniowej, dla których wystawił kaplicę Saint Chapelle, która jest tak naprawdę jednym wielkim relikwiarzem. Takim samym relikwiarzem jest katedra w Kolonii zbudowana jako miejsce czci relikwii Trzech Króli pozyskanych przez Fryderyka Barbarossę.

Wygląda na to, że w pewnym momencie kult relikwii zastąpiła pasja kolekcjonerska.

- O tak! Tylko że to jest akurat taki kierunek, w który można się - za przeproszeniem - dość łatwo i bezproduktywnie wpuścić. O kolekcjonerach, o tym jak pozyskiwano relikwie, że je sobie wykradano, wynajdywano, rabowano przemocą itd., napisano tomy książek. Są to historie dość znane i często eksploatowane. Czasem mi się wydaje, że zbyt łatwo.

Dlaczego?

- W średniowieczu pytanie o możliwość osiągnięcia zbawienia było pytaniem kluczowym. Człowiek czuł, że realnie stoi przed taką rzeczywistością, jaką jest sąd boski, możliwością wiecznego życia lub wiecznym potępieniem. A jednocześnie wobec tej rzeczywistości stał w absolutnym przekonaniu o własnej grzeszności. I będąc w takiej kondycji, tak się postrzegając, szukał możliwości osiągnięcia zbawienia poza sobą. Szukał go w odpustach, we wstawiennictwie świętych, w mszach. Kiedy się czyta testamenty XV- i XVI-wieczne, to w zależności od majętności ludzie zamawiają za siebie dziesiątki albo setki mszy, które miały być odprawione po ich zgonie.

Innym sposobem szukania poczucia bezpieczeństwa wobec śmierci były relikwie. Człowiek średniowieczny miał świadomość, że im więcej ich zgromadzi, na tym większą protekcję może liczyć.

Nawet gdy relikwia miała wątpliwe pochodzenie? Przecież jeśli chodzi o Trzech Króli, to nawet nie ma pewności, czy oni faktycznie istnieli?

- Ludzie średniowiecza mieli inne niż my kryteria "prawdziwości". "Prawdziwość" relikwii była dowodzona nie tyle na drodze krytyki historycznej, ile poprzez ich "skuteczność". Jeśli w danym miejscu odnotowywano rzeczy cudowne dokonujące się wskutek ludzkiej modlitwy za pośrednictwem świętego, nie szukano już dodatkowych argumentów. Nikt w średniowieczu nie pytał, w jaki sposób relikwie św. Jakuba trafiły do Compostelli.

Kościół nie bał się i nie boi, że gdy ludzie o to zapytają i okaże się, że przez wieki wciskano im kłamstwo, to pomyślą, że w innych sprawach też ich oszukano?

- To jest dalekie i krzywdzące uproszczenie. Kościół nie oszukuje. Rozwija się z człowiekiem. Razem z nim stawia sobie nowe pytania. Weryfikuje dotychczasowe odpowiedzi i rozwija się w swoim rozumieniu prawdy. Również Prawdy Objawionej.

Dlaczego 25 lat temu zaprzestano publicznego kultu Świętego Napletka, z którego słynęła włoska wioska Calcata?

- Zawracanie głowy.

Chwileczkę. Skoro przez setki lat nikomu to nie przeszkadzało, to dlaczego nagle się go likwiduje?

- Pewnie dlatego, że pojawił się jakiś reformator kościelny, który doszedł do wniosku, że objaśnianie rzeczywistego sensu kultu w takim miejscu i w obliczu takiego znaku, jest, hmmm, walką z wiatrakami.

Ale przecież dzięki Świętemu Napletkowi świetnie było widać, że relikwia to tylko symbol.

- Gdybym miał jakoś uzasadniać kult napletka, to tłumaczyłbym to tym, że kiedyś w historii Kościoła, bo dziś już niestety nie, bardzo ważnym świętem było Święto Obrzezania Chrystusa. W duchowości średniowiecznej podkreślano, że obrzezanie to był pierwszy moment, w którym przelano krew Chrystusa.

Zresztą osobiście żałuję, że tego święta już nie ma.

Dlaczego?

- Chrześcijaństwo wywodzi się z judaizmu i nie ma powodu od tego uciekać.

Elity kościelne widocznie sądziły inaczej, bo 1 stycznia w miejsce Święta Obrzezania mamy Święto Matki Bożej Rodzicielki.

- Dotykamy bardzo poważnego problemu. Odpowiedź jest gdzieś w procesie porządkowania żywiołu, jaką jest pobożność ludzka. Bo przy całej świadomości, że ta pobożność jest wartością, są też próby jej korygowania.

To znaczy?

- Bardzo często historia pobożności jest historią wyznaczoną logiką wahadła. Niestety. Po średniowiecznym kulcie obrazów i relikwii przychodzi reformacja, która odrzuca przerosty pobożności. Kościół katolicki stara się temu przeciwdziałać, więc podkreśla kult obrazów, świętych i relikwii. Proszę zobaczyć, że np. w Małopolsce najważniejsze miejsca pielgrzymkowe z obrazami czczonymi jako cudowne mają właśnie XVII-wieczną metrykę. A ponieważ właśnie reformacja odrzuca kult maryjny, to jakąś drogą rekatolicyzacji na poziomie ludowym, popularnym, żeby masy przytrzymać, jest kult wizerunku.

Sprzedawany jako co?

- Jako linia demarkacyjna: jeśli jesteś katolikiem, to czcisz obraz; jeśli jesteś katolikiem, to czcisz relikwie. I tym się różnisz od heretyka, który ich nie czci.

A rezultat jest taki, że ludzie pielgrzymują do cudownego obrazu.

- Tak, ale stając np. przed Obrazem Jasnogórskim, mogą się nauczyć bardzo poprawnej mariologii.

Chodziłem na religię do pierwszej klasy liceum, parę razy byłem w Częstochowie i o obrazie Jasnogórskim wiem tyle, że te dwie rysy to mu zrobili Szwedzi...

- Nie Szwedzi, tylko Polacy. A tak naprawdę to jest typ wizerunku "zranionego"...

Ale ja słyszałem, że Szwedzi i jeszcze że ten obraz w czasie potopu objawił swoje cudowne możliwości, czym uratował Polskę i Polaków.

- No to miał pan pecha, bo ja czytałem przepiękne objaśnienie tego obrazu napisane przez ks. prof. Kracika i nie tylko przez niego podkreślające, że w Obrazie Jasnogórskim Chrystus jest ważniejszy niż Matka Boża. Chrystus - jak łatwo zauważyć - jest tam dość poważnym dzieckiem, nie bezradnym niemowlęciem. W ręce trzyma księgę symbolizującą, że to on jest nauczycielem. Natomiast Maria jedną ręką trzyma Chrystusa, a drugą na niego pokazuje. I w ten sposób, jak przewodniczka, wskazuje drogę, którą mamy iść.

Pierwszy raz słyszę, że na tym obrazie Chrystus jest ważniejszy niż Matka Boża.

- Dlatego jest zabiegiem zdumiewającym, lecz niestety, popularnym, że ktoś z tego obrazu wycina głowę Matki Bożej i pokazuje to jako osobny obraz.

Bo taka jest powszechna świadomość.

- Problem może jest taki, że my dziś nie rozumiemy obrazów, których przekaz kiedyś był przejrzysty.

Miesiąc temu, gdy w Katarze konsekrowano pierwszy w tym kraju kościół katolicki, natychmiast wmurowano w niego relikwie Ojca Pio.

- Na początku chrześcijanie na modlitwę zbierali się w domach. Stąd pierwszy typ kościoła nazywa się domus ecclesiae. Pierwsze kościoły, tak jak my je dzisiaj rozumiemy, powstawały w miejscu pochówku męczenników, a ołtarze wznoszono w nich w taki sposób, by znajdowały się bezpośrednio na grobie świętych. Właśnie dlatego w naszej cywilizacji rzymskiej kościoły budowano poza miastami, bo tam znajdowały się cmentarze. Z tej tradycji wywodzi się to, że gdy już zaczęto stawiać kościoły w miastach, to w ołtarz wmurowywano relikwie. W tym kryje się zresztą pewien pomysł, pewna teologia.

Jaki pomysł kryje się w wyciąganiu z grobu ciała zmarłego, kawałkowaniu go i wmurowywaniu w kościół?

- Święty, zwłaszcza męczennik, jest wzorem przeżywania Eucharystii. Są na ten temat piękne teksty, np. św. Augustyna. Mówią one, że Eucharystia jest ucztą, na którą mnie zaprosił wyjątkowy i ode mnie o wiele potężniejszy Pan. Spożywając to, co przygotował, powinienem ze swej strony ofiarować dar analogiczny. Skoro więc w Eucharystii spożywam Jego Ciało i Krew, to ja też powinienem Mu oddać swoje ciało i krew. I to właśnie zrobili męczennicy.

Ale kto w ogóle zna ten sens?

- Ja się z panem zgodzę, że takie teologiczne rozumienie umieszczania relikwii w ołtarzach nie jest wiedzą powszechną. Choć łatwo mogę sobie wyobrazić, że podczas konsekracji kościoła biskup konsekrator objaśnia to, co robi. Zwłaszcza że Jan Paweł II w wielu swoich dokumentach podkreśla, że znaki liturgiczne, które nie są objaśnione słowem, stają się znakami magicznymi.

Dlatego wyjmowanie papieża z grobu i wkładanie go do przeszklonej trumny...

- ...przeszklonej albo nie przeszklonej. Jeszcze nie ma decyzji w tej sprawie.

Wszystko jedno. Chodzi przecież o wyjmowanie z grobu.

- Ja to mogę zrozumieć niemal wyłącznie z punktu widzenia historycznego. To znaczy tradycyjnie w trakcie procesu kanonizacyjnego - później także beatyfikacyjnego, bo historycznie beatyfikacje są późniejsze niż kanonizacje - miał miejsce obrzęd nazywany "podwyższeniem relikwii". We wczesnym średniowieczu był on momentem właściwym aktu kanonizacji.

A przy okazji tego "podwyższenia" można zawsze coś ze świętego wyjąć. Np. serce.

- Jest pewien konserwatyzm Kościoła, gdy chodzi o liturgię, i on jest dobry! Choć oczywiście przy zachowaniu tego, co jest istotą każdego ze znaków liturgicznych, warto od czasu do czasu pytać, na ile pozostają one ciągle czytelnymi znakami dla dzisiejszego pokolenia.

Czyli ten pomysł, by wyjąć papieżowi serce?

- Mnie się wydaje, że jest duża grupa wiernych w Kościele, która powie: zostawcie Jana Pawła II w ziemi, bo tak sobie życzył. Bo w testamencie zadysponował dla siebie prosty grób w ziemi. Ale z drugiej strony, powtarzam, jest pewna tradycja liturgiczna w Kościele, w imię której trumna papieska zostanie zapewne zabrana z grot watykańskich i przeniesiona piętro wyżej. A czy będzie przeszklona, tego nie wiem. To już jest raczej włoska specyfika. Włosi kochają przeszklone trumny ze świętymi. Nie sądzę, by ktokolwiek miał prawo się z tego śmiać.

Na pewno nie Polacy, którzy z kolei uwielbiają wyrywać serca co wybitniejszym rodakom.

- Mnie się wydaje, że u źródeł tego obyczaju są też nasze konotacje, że serce jest symbolem uczyć najgłębszych - miłości i wierności. Stąd zapewne w testamentach wielu sławnych ludzi zdarzały się dyspozycje dotyczące serca. Choćby Piłsudski, który chciał, by jego serce zostało pochowane obok matki Na Rossie. Widocznie coś chciał przez to pokazać.

A papież?

- On akurat zdecydował, że chce być pochowany w rzymskiej ziemi. I myślę, że też coś chciał przez to pokazać.

A jak ksiądz myśli, co?

- W testamencie Ojca Świętego jest taki moment, gdy zastanawia się, gdzie ma być pochowany. Widać, że waży, w sercu właśnie, pochówek w Polsce. No ale potem wyraźnie stwierdza, że to już niepotrzebne. I to jest po roku 1991, a więc ewidentnie zmiany, które się w Polsce dokonały, zwolniły papieża z tego daru, żeby się jeszcze kazać przywozić do Polski. By jeszcze po śmierci być jakimś ważnym znakiem, który może coś zmieniać. Uznał wyraźnie, że nie ma takiego powodu.

No to po co wyjmować mu serce?

- Trwa proces beatyfikacyjny i - ufamy - kanonizacyjny, a to jest ogromna szansa, żeby pokazać Ojca Świętego jako pewien wzór. A że fragmentem całej tej procedury jest też to, że relikwie będą "podniesione", pokawałkowane, przewiezione... No, są różne poziomy pobożności.

W tej chwili w Krakowie odbywają się akademickie rekolekcje z Karolem Wojtyłą. Młodzi ludzie przez ten znak, którym jest JPII, wchodzą gdzieś bardzo głęboko. I to jest jeden poziom. Pytanie, jak powszechny. Jak też powszechnie będzie podpowiadany?

Ile osób bierze udział w tych rekolekcjach?

- Około setki.

A dla kogo to serce?

- Pewnie dla innych. Ale może także dla nich. Człowiek potrzebuje konkretu, znaku, który uruchomi jego myślenie.



*Ks. dr. hab. Grzegorz Ryś jest rektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Jest też kierownikiem Katedry Historii Kościoła Średniowiecznego Papieskiej Akademii Teologicznej
Źródło: Gazeta Wyborcza
blank.gif
blank.gif blank.gif
Komentarze
blank.gif Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój? blank.gif
Dodaj komentarz
blank.gif Zaloguj się, aby móc dodać komentarz. blank.gif
Oceny
blank.gif
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
blank.gif
Stat4u
blank.gif
statystyka
blank.gif
Nawigacja
blank.gif blank.gif
Najczęściej czytane
blank.gif blank.gif
Ostatnie artykuły
blank.gif
Brak artykułów
blank.gif
Pogoda
blank.gif
blank.gif
Polecamy
blank.gif
Idealna kobieta
Łukęcin
Seo katalog
Czarny humor
katalog stron
wpadki
Usługi elektryczne zachodniopomorskie


blank.gif
Logowanie
blank.gif
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
blank.gif
Partnerzy
blank.gif

blank.gif
Ankieta
blank.gif
Czy Jestes za wprowadzeniem Euro-waluty w Polsce?

TAK

NIE

NIE WIEM

blank.gif
Ostatnio na forum
blank.gif
Najnowsze tematy
Regulamin
Najciekawsze tematy
Regulamin [0]
blank.gif
Przetłumacz stronę
blank.gif

blank.gif
Newsletter
blank.gif
Aby móc otrzymywać e-maile z Wiadomości musisz się zarejestrować.
blank.gif
Warto zobaczyć
blank.gif
filmy erotyczne
Katalog stron
Filmy online
telewizja HDTV
Inspiracje
Mocny czarny humor
blank.gif
RSS
blank.gif
blank.gif
Wygenerowano w sekund: 0.01 6,661,693 Unikalnych wizyt Theme Nautica by Harly