21 Styczeń 2018 14:03
KONTAKT o22.pl COŚ SIĘ WYDARZYŁO - POINFORMUJ NAS O TYM WYŚLIJ SMS lub MMS NA 693866065 lub NAPISZ


Reklama
blank.gif
blank.gif
Medialni eksperci - znani z tego, że się znają
blank.gifMediaWyśmienitym momentem, by znaleźć się w gronie rozchwytywanych przez media ekspertów, jest sytuacja nagła - wielka katastrofa, wybuch wojny lub śmierć ważnej osoby. Telewizje, stacje radiowe i gazety, poświęcając im bardzo dużo miejsca, potrzebują wielu osób, które to wydarzenie skomentują. W takich właśnie okolicznościach znanym ekspertem od spraw wojskowych i lotnictwa stał się major Michał Fiszer, emerytowany pilot. Medialną karierę rozpoczął wraz z wybuchem wojny w Iraku w 2003 roku. - Zaczęło się od artykułu w "Rzeczpospolitej". Znajomy dziennikarz poprosił mnie o analizę sytuacji tuż przed amerykańskim atakiem na Irak. Przeczytał to Tomasz Lis, wówczas szef "Faktów" TVN-u. Spodobało mu się i gdy Amerykanie uderzyli, powiedział swoim ludziom: "Znajdźcie mi Fiszera" - wspomina major. Strzał okazał się celny, bo Michał Fiszer jako obserwator wojskowy ONZ-etu służył w Iraku w latach 90. Ale nie tylko dlatego. Spore znaczenie miał udany debiut, którego nie pokrzyżowały nawet trudności ze znalezieniem w garderobie TVN-u odpowiedniej marynarki dla Fiszera, człowieka słusznej postury. - Kiedy na Bagdad spadły pierwsze bomby, siedziałem z kolegą w pubie. Gdy TVN wyciągnął mnie stamtąd do studia, w ogóle nie miałem tremy, bo byłem po trzech piwach - wspomina major, który dziś jest chyba najbardziej znanym wojskowym emerytem w Polsce.

Przykład innego eksperta, politologa z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach Marka Migalskiego, pokazuje, że czasem warto samemu wyjść z inicjatywą. Jego kariera w mediach - najbardziej błyskotliwa w ostatnich latach - rozpoczęła się w czerwcu 2004 roku. - Zadzwonił do nas podczas programu, mówiąc, że ma inny pogląd na sprawę niż obecny na antenie ekspert i że chętnie podzieli się ze słuchaczami swymi uwagami - wspomina Piotr Zorć, wówczas wydawca "Komentarzy" w radiu Tok FM, dziś wicenaczelny stacji. Migalski co prawda nie wystąpił wówczas na antenie z braku czasu, ale kilka dni później radio samo się do niego odezwało. Dziś trudno znaleźć stację telewizyjną lub gazetę, dla których by się nie wypowiedział lub nie napisał komentarza.

Dostępny i dyspozycyjny

Oprócz umiejętności jasnego i zwięzłego wypowiadania się oraz kompetencji bardzo duże znaczenie, szczególnie dla stacji radiowych i telewizji, ma dostępność eksperta. - Idealny to ten, który zawsze odbiera telefon, wie, o co chodzi w sprawie, która nas interesuje, i może szybko przyjechać do studia - mówi Zorć. Taki jest właśnie Marek Migalski. - Podał nam nie tylko numer swojej komórki, ale również telefon do pracy i do domu. Zawsze jest przygotowany, codziennie robi prasówkę, ogląda główne programy informacyjne i publicystyczne - tłumaczy wicenaczelny Tok FM. Oprócz Migalskiego takimi dyżurnymi ekspertami są również m.in. Jadwiga Staniszkis, Paweł Śpiewak i Kazimierz Kik od spraw politycznych, Jerzy Dziewulski od policji, Wojciech Łuczak, Sławomir Petelicki od operacji specjalnych, Piotr Kuczyński i Witold Orłowski od ekonomii, Zbigniew Hołdys od muzyki i obyczajów, prawnicy - Andrzej Zoll i Zbigniew Hołda, arabista Janusz Danecki, medioznawca Wiesław Godzic, amerykanista Zbigniew Lewicki, psycholodzy - Janusz Czapiński i Jacek Santorski oraz językoznawca Jerzy Bralczyk.

Kazimierzowi Kikowi, profesorowi politologii z Uniwersytetu im. Jana Kochanowskiego w Kielcach, aktywność medialna zastępuje działalność polityczną, w której mimo wielu prób nigdy nie odniósł sukcesu. - Występowanie w mediach to dla mnie forma życia politycznego - tłumaczy Kik, który stał się rozchwytywanym komentatorem od chwili, gdy jako szef SLD-owskiego Instytutu Badań Społecznych odważył się skrytykować ówczesnego premiera Leszka Millera za łączenie funkcji szefa rządu i przewodniczącego Sojuszu.

Poglądy decydują

Problemem niektórych elektronicznych mediów jest pole wyboru ograniczone głównie do Warszawy, gdzie znajdują się siedziby największych redakcji. Ich pracownicy tłumaczą, że jeśli coś się dzieje, nie ma czasu na szukanie nowych twarzy. - Kiedy poprosimy o komentarz młodego pracownika uczelni, to on jest chętny, ale musi mieć zgodę szefa katedry. A ten ma akurat wykłady i prośbę rozpatrzy następnego dnia - opowiada Ewa Wanat, redaktor naczelna radia Tok FM. To dlatego wśród ekspertów dominują profesorowie, którzy nikogo o zgodę pytać nie muszą.

Wydawałoby się, że dziennikarze prasowi są w bardziej komfortowej sytuacji - mają więcej czasu na napisanie artykułu, no i nie muszą namawiać rozmówców, by zgodzili się wystąpić na żywo. A jednak oni także sięgają po znane i często wyeksploatowane nazwiska.

Szef działu krajowego "Dziennika" Jakub Kumoch poprosił dziennikarzy, by unikali zbyt częstego cytowania komentatorów, którzy non stop występują w innych mediach. - Jeżeli widzę, że w tej samej sprawie dziennikarz dzwoni do jednej i tej samej osoby, to mam spore wątpliwości co do jego warsztatu. Autor tekstu powinien starać się być oryginalny, także pod względem doboru występujących w nim rozmówców - mówi.

Andrzej Godlewski, szef działu opinii w "Polsce", który wcześniej pełnił tę samą funkcję w "Dzienniku", jasno stawia sprawę: - Bierze się tych, którzy są znani, by pokazać, że gazeta współpracuje z dobrymi nazwiskami. Często nie ma czasu na znalezienie nowego komentatora.

Zdaniem Godlewskiego niebagatelne znaczenie mają poglądy, które prezentują ci znani. - Redakcje, mając określony stosunek do wydarzeń, za pośrednictwem komentatorów chcą je pokazać na swój sposób. Dlatego zapraszają tych, których opinie można przewidzieć i są zgodne z linią gazety - twierdzi.

Między innymi dlatego do komentatorskiej elity weszła bliska PiS-owi dr Barbara Fedyszak-Radziejowska. Jako socjolog wsi Fedyszak-Radziejowska zaczęła od komentowania problemów wiejskich, z czasem stała się ekspertem - m.in. w TVP i "Rzeczpospolitej" - od wydarzeń politycznych, mediów, lustracji... Jednak już nie jako socjolog wsi i pracownik Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, ale jako socjolog z PAN-u.

I tak koło się zamyka - jeśli ktoś napisze coś ciekawego w gazecie, pojawia się w radiu i telewizji. I na odwrót - dobra wypowiedź przed mikrofonem lub kamerą prowadzi na łamy prasy.

W efekcie w mediach dominują te same nazwiska. Według szacunków prof. Wiktora Peplińskiego, medioznawcy z Uniwersytetu Gdańskiego, komentatorów - ekspertów i publicystów - którzy stale goszczą w mediach, jest nie więcej niż stu.

Ten sam garnitur

"Włączam telewizję i widzę wciąż ten sam garnitur publicystów: Piotr Semka, Rafał Ziemkiewicz, Piotr Zaremba, Stanisław Michalkiewicz. Zmieniam kanał i widzę: Zarembę, Michalkiewicza, Semkę i Ziemkiewicza ( )" - pisała rok temu w "Gazecie Wyborczej" prof. Magdalena Środa.

- Gdy nic specjalnego się nie dzieje, wydawcy sięgają po sprawdzone nazwisko. Wolą nie narażać się na wpadkę, eksperymentując z nieznaną osobą - tłumaczy Grzegorz Miecugow, zastępca dyrektora programowego TVN 24.

Zapotrzebowanie na publicystów komentatorów radykalnie wzrosło w ostatnich latach, wraz z rozwojem kanałów informacyjnych. Telewizje i stacje radiowe w dużej części żywią się bowiem tym, co oni powiedzą, przy czym im mniej się dzieje, tym rola komentatorów rośnie - po prostu trzeba czymś zapchać ramówkę.

W efekcie komentatorzy mówią czasem o sprawach, o których nie mają zielonego pojęcia. - Tuż po katastrofie samolotu CASA byłem gościem jednego z programów TVP. Choć zupełnie nie znam się na lotnictwie, zostałem poproszony o komentarz na temat przyczyn wypadku. Coś powiedziałem, bo przecież przed kamerą musisz coś powiedzieć - mówi anonimowo publicysta prasowy i komentator telewizyjny.

- Komentowanie jak każda inna umiejętność nie przychodzi naturalnie. Wymaga pewnego doświadczenia. A z tym wśród dziennikarzy jest problem - uważa Mariusz Ziomecki, redaktor naczelny Superstacji.

Jednak są tacy, którzy potrafią skomentować wszystko. Umiejętność ta jest szczególnie ceniona w telewizji, bo zaproszony do studia gość często nawet nie wie, na jaki temat będzie się toczyć dyskusja.

Dochodzi do tego, że stacje telewizyjne i radiowe często wręcz wyrywają sobie komentatorów. - Jak przy okazji wyborów dzwoniliśmy do zaprzyjaźnionych publicystów, to albo chwilę wcześniej, albo później dzwonili do nich również z TVN 24. Dochodziło do tego, że jedni prosto od nas jechali do TVN-u, inni przemierzali tę samą drogę, ale w odwrotnym kierunku - opowiada Piotr Zorć z Tok FM.

O takich publicystach w środowisku dziennikarzy telewizyjnych i radiowych mówi się, że są komentatorami na pierwszy strzał. Należą do nich m.in. Michał Karnowski i Piotr Zaremba z "Dziennika", Paweł Wroński i Piotr Stasiński z "Gazety Wyborczej", Jacek Żakowski z "Polityki", Piotr Gabryel z "Rzeczpospolitej", Piotr Najsztub z "Przekroju" albo Sławomir Sierakowski z "Krytyki Politycznej", który w ostatnich latach wyrósł na głównego komentatora lewicy.

- Telewizja, zapraszając do siebie znanych dziennikarzy najlepszych gazet, umacnia własną markę, dziennikarze zaś promują siebie i swoje tytuły - tłumaczy Piotr Stasiński, zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej". Z tego mechanizmu korzysta "Gazeta", która stale publikuje komentarze najpopularniejszych polskich dziennikarzy: Tomasza Lisa, Jacka Żakowskiego, Moniki Olejnik i Katarzyny Kolendy-Zaleskiej.

Na orbicie i poza nią

Dziennikarz "Polityki" Cezary Łazarewicz uważa, że wielu publicystów przestało być dziennikarzami, stając się medialnymi gwiazdami, wręcz celebrities. - Polska jest chyba jedynym krajem w cywilizowanym świecie, gdzie dziennikarz opisuje wydarzenia, a zarazem w nich uczestniczy - mówi.

Często o tym, kto jest zapraszany jako komentator, a kto traci tę rolę, decydują niuanse. Medialna gwiazda Mariusza Ziomeckiego mocno przyblakła po tym, gdy stanowisko redaktora naczelnego "Przekroju" zamienił latem ub.r. na takie samo w Superstacji. Jako reprezentant konkurencji szybko przestał się pojawiać w innych telewizjach, mniej słychać go również w radiu, bo - jak tłumaczy Ewa Wanat - co innego mainstreamowy "Przekrój", a co innego niepoważna i niezbyt mocno zakorzeniona w rynku Superstacja.

Również polityczne zawirowania powodują, że z orbity zainteresowania mediów to wypadają eksperci, to pojawiają się na niej nowi. Gdy władzę stracił SLD, z ekranów telewizorów zniknęła filozof prof. Maria Szyszkowska. Wraz z dymisją premiera Kazimierza Marcinkiewicza zniknął jego doradca Marek Zuber, wcześniej bardzo eksploatowany przez media specjalista od ekonomii. Za to po przejęciu TVP przez PiS w 2006 roku w programach publicystycznych tej stacji zaczęli się pojawiać mało znani dotychczas prawicowi publicyści. Nowa władza szeroko otworzyła drzwi na Woronicza dla przedstawicieli takich tytułów, jak "Gazeta Polska", "Nowe Państwo" oraz "Tygodnik Solidarność". Niektórzy nie sprawdzili się w roli komentatorów, ale na ich tle lepiej wypadli związani z prawicą eksperci, tacy jak socjolog Jadwiga Staniszkis.

Komentatorskie kariery Krzysztofa Skowrońskiego i Bronisława Wildsteina wyhamowały, gdy pierwszy został dyrektorem radiowej Trójki, a drugi prezesem TVP. Piotr Stasiński z "GW" w pewnym momencie sam ograniczył swoją medialną aktywność, bo, jak mówi, miał już dość odpierania tych samych zarzutów kierowanych pod adresem "GW" i jej redaktora naczelnego Adama Michnika. Z kolei dziennikarka Eliza Michalik z Superstacji wypadła z komentatorskich lóż, gdy pod jej adresem padły zarzuty o plagiatowanie cudzych tekstów.

Czasem przyczyna zniknięcia eksperta z wizji jest spektakularna. Znany psychoterapeuta Andrzej Samson nie skomentuje już niczego, bo siedzi w więzieniu oskarżony o seksualne wykorzystywanie dzieci. Z komentarzy detektywa Krzysztofa Rutkowskiego zrezygnowano, po tym gdy latem 2006 roku zatrzymała go Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jest podejrzany m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i pranie brudnych pieniędzy.

Płytkie i pobieżne

- Poziom komentarzy w polskich mediach jest, niestety, dość niski - ocenia prof. Maciej Mrozowski, medioznawca z warszawskiej Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej i Uniwersytetu Warszawskiego. - Są płytkie, pobieżne i uproszczone. Zamiast wyjaśnić i pogłębić problem, zamykają go. Z kolei w komentarzach politycznych dominują personalne rozgrywki - kto kogo załatwi. Brakuje osób w przystępny sposób komentujących to, co się dzieje w nauce, wyjaśniających problemy społeczne - dodaje.

Prof. Kazimierz Kik z kieleckiego uniwersytetu wini za to media: - One opierają swoją działalność na wypowiedziach polityków i dziennikarzy. Tylko w wyjątkowych sytuacjach, na przykład przed wyborami, silniej przebija się głos ekspertów. Dlatego to, co produkują, jest dalekie od rzeczywistości.

Zdaniem prof. Mrozowskiego wraz z postępującą tabloidyzacją głównych mediów poziom wygłaszanych w nich opinii jeszcze będzie się obniżał. - Coraz więcej poważnych komentarzy będzie się pojawiać w portalach internetowych i telewizyjnych kanałach tematycznych. Przybywa osób wykształconych, które wiedzą, że rzeczywistość jest bardziej złożona, niż pokazują to w telewizji. Chcąc ją zrozumieć, będą uciekać właśnie do kanałów tematycznych i portali - prognozuje Mrozowski.

Źródło: Miesięcznik Press
blank.gif
blank.gif blank.gif
Komentarze
blank.gif
#1 | Anty dnia 28. luty 2009 00:17
ale mi ekspert służył kilka lat i ze względu na obźżarstwo został ekspertem ha ha .Jego wypowiedzi biorą na wymioty
blank.gif
Dodaj komentarz
blank.gif Zaloguj się, aby móc dodać komentarz. blank.gif
Oceny
blank.gif
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
blank.gif
Stat4u
blank.gif
statystyka
blank.gif
Nawigacja
blank.gif blank.gif
Najczęściej czytane
blank.gif blank.gif
Ostatnie artykuły
blank.gif
Brak artykułów
blank.gif
Pogoda
blank.gif
blank.gif
Polecamy
blank.gif
Idealna kobieta
Łukęcin
Seo katalog
Czarny humor
katalog stron
wpadki
Usługi elektryczne zachodniopomorskie


blank.gif
Logowanie
blank.gif
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
blank.gif
Partnerzy
blank.gif

blank.gif
Ankieta
blank.gif
Czy Jestes za wprowadzeniem Euro-waluty w Polsce?

TAK

NIE

NIE WIEM

blank.gif
Ostatnio na forum
blank.gif
Najnowsze tematy
Regulamin
Najciekawsze tematy
Regulamin [0]
blank.gif
Przetłumacz stronę
blank.gif

blank.gif
Newsletter
blank.gif
Aby móc otrzymywać e-maile z Wiadomości musisz się zarejestrować.
blank.gif
Warto zobaczyć
blank.gif
filmy erotyczne
Katalog stron
Filmy online
telewizja HDTV
Inspiracje
Mocny czarny humor
blank.gif
RSS
blank.gif
blank.gif
Wygenerowano w sekund: 0.02 6,678,999 Unikalnych wizyt Theme Nautica by Harly